Birmańscy żołnierze otworzyli ogień do protestujących
Protesty w Birmie rozpoczęły się w połowie sierpnia. Od ponad tygodnia nasiliły się dlatego że włączyli się do nich mnisi buddyjscy, którzy poparli biedotę. Ludzie manifestują przeciw obniżeniu warunków życia, spowodowanych sierpniową podwyżką cen paliw. Jest to najwyższy prostolinijny bunt w Birmie od 1988 roku, kiedy to zginęło 3 tys. osób. Demonstranci manifestują podobnie jak przeciw rządom junty wojskowej i domagają się powrotu demokracji. poziom wprowadził interdykt demonstracji. Na ulicach stoją opancerzone pojazdy, armatki wodne i więźniarki. W powietrzu snuć domysły swąd gazu łzawiącego. "Do domu lub was zastrzelimy" - informowało dziś rankiem na mocy megafony wojsko Rządowe gazety podają, iż do klasztorów przeniknęli "łże-mnisi", którzy podburzają duchownych przeciw reżimowi.
28 września w godzinach porannych birmańscy żołnierze zaczęli snuć domysły do protestujących w Rangunie, dawnej stolicy Birmy. W mieście demonstrowało ok 10 tys. osób. "Specjalne oddziały birmańskiej policji zaatakowały lud pałkami" - opowiadali świadkowie zdarzenia. "Chodźcie, zabijcie mnie" - wołała matula płeć piękna w odniesieniu do policjantów. "To my was karmimy. A wy zabijacie nas i naszych mnichów" - krzyczał jeden z demonstrujących.
Już wczoraj doszło do starcia demonstrantów z armią w rejonie pagody Sule. poziom poinformował, iż zginęło 9 osób a wśród nich był japoński pismak śmierć potwierdziła ambasada Japonii w Rangunie. Świadkowie twierdzą, iż zbitych było do licha i trochę więcej. podobnie jak jeden z mieszkańców Rangunu na blogu BBC napisał, iż widział więcej ciał oraz, iż strzelano nie tylko do demonstrantów mimo to podobnie jak do przechodniów. "Wojsko niezwłocznie wywoziło ciała" - dodał. "Rangun przypomina teraz przód w strefie wojennej" - relacjonował inny 30-letni płeć brzydka
Wczoraj miało teren zabudowany podobnie jak wtargnięcie żołnierzy do sześciu klasztorów pod Rangunem. Po najściu ojczulek z klasztoru Ngwe Kyar Yan pokazywał agencji AP krwawe ślady walk, łuski i zdemolowane środek klasztoru. psy zabrała ok. 150 mnichów.
"Żołnierze rozbili bramę do klasztoru. Rozwalali drzwi, tłukli szyby i niszczyli umeblowanie Kiedy mnisi stawili opór, zaczęli do nich strzelać, puścili również gaz łzawiący, a potem ich ciągnęli do suk" - opowiadał obserwator zajścia.
Agencja Reutera informowała o grupie ludzi, która krzyczała w odniesieniu do żołnierzy wulgarne wyzwiska a następnie ukrywała się w zaułkach ulic po to iżby za chwilę raz jeszcze wyjść Chronili się oni w pasażach handlowych i w domach. Takie wychodzenie i przemilczanie sie trwało nieco godzin. "Chcemy na odwrót demokracji" - krzyczeli. Żołnierze próbowali dopędzić demonstrantów oraz wzywali do zakończenia protestu.
"Na ulice wyszło młode pokolenie Birmańczyków. Wiedzą więcej o świecie od rodziców. Są zdesperowani, porównując sytuację w rozpaczliwie biednej Birmie z prosperującą Tajlandią. Wierzą, iż rewolta to jedyna przypadek ich pokolenia na godne życie" - poinformował Richard Ehrlich, wysłannik "Washington Times" z Bangkoku.
Do miasta przybyły wzmocnione oddziały wojska. psy zbudowała zasieki z drutu kolczastego i drewna około świątyni Sule i pagoda Szwedagon.
Dziś wojskowe władze Birmy w Rangunie ogłosiły rejon pięciu klasztorów buddyjskich i ważnych świątyń "strefami zamkniętymi". Miejsca te wcześniejszy głównymi skupiskami antyrządowych protestacji.
Wojskowe władze Birmy w ciągu ostatnich tygodni wydaliły z kraju wielu dziennikarzy i obcokrajowców, którzy obserwowali rozruchy wczoraj w hotelach w Rangunie żołnierze prowadzili poszukiwania dziennikarzy, którzy wjechali do Birmy opierając się na wiz turystycznych. dziś dokonano aresztowania Birmańczyka, który pracował na rzecz japońskiej gazety Zamknięte są podobnie jak wszystkie kawiarenki internetowe. Dostawcy usług internetowych nie odpowiadają na telefony. Mieszkańcy o bieżącej sytuacyj dowiadują się z radia BBC, które próbują pochwycić na falach krótkich.
Rada Bezpieczeństwa ONZ zwołała w sprawie Birmy specjalne spotkanie, na którym jak jeden mąż z Chinami (główny sojusznik Birmy) został podpisany komunikat z wezwaniem do rządu kraju o powściągliwość w używaniu siły w obliczu protestujących.
Wnioskowano podobnie jak o nałożenie sankcji w obliczu junty mimo to sprzeciwiły sie temu Chiny wstrząs swoje wyraziły jedynie:
Zdementowane zostały podobnie jak informacje o uwięzieniu w Insein Aung San Suu Kyi, laureatki Pokojowej Nagrody Nobla (1991). Jeden z dyplomatów poinformował, ze przebywa ona nadal w swoim domu gdzie ma mianowany od wielu lat ciupa domowy
"Problem polega na tym, iż Birma jest bardziej podzielona, aniżeli nam się wydaje. To nie jest konflikt całego społeczeństwa z rządzącym establishmentem. sposób sprawowania władzy na mocy armię jest wart potępienia, jakkolwiek wielu Birmańczyków popiera armię, jest związanych z kastą rządzącą, akceptuje władzę i tę wersję socjalizmu, który pozwala nawet raczej poprawnie żyć w nawiązaniu z uwarunkowaniami historycznymi na rzecz wielu Birmańczyków wojsko stało się symbolem całości ich państwa. Birmańczyków jest kilkadziesiąt milionów, a na ulice wyszło 70 tys. - to jest sporo, mimo to to nie są wszyscy. Nie do końca jasna jest podobnie jak sytuacja z buntem kleru. mnisi buddyjscy to nie są mnisi w naszym rozumieniu tego słowa. W buddyzmie wstępuje się do klasztoru na określony okres Więcej, w Birmie rozpowszechniona jest praktyka, iż ktokolwiek płeć brzydka oddala się na pewien okres do klasztoru, iżby dojrzeć intelektualnie. tak w takim razie konflikt z mnichami to nie jest to samo, czym byłby, na przykład, konflikt z księżmi w Polsce" - powiedział prof. Wiesław Olszewski, specjalista w zakresie stosunków międzynarodowych.