Kolejny atak na polską ambasadę w Bagdadzie
Tuż ponad ranem, obok polskiej placówki dyplomatycznej w stolicy Iraku, wybuchły czwórka bomby.
Iracka psiarnia podała, że w rezultacie incydentu zginęła jedna osoba, a pięć zostało rannych.
"Doszło do czterech niewielkich wybuchów w okolicy polskiej placówki dyplomatycznej. ale lecz jedna spowodowała, że otworzyły się okna" - poinformował Waldemar Figaj, pełniący teraz funkcję ambasadora RP w Iraku. Powiedział również, że kadra ambasady przebywa w budynku, a opróżnianie i ewentualny odjazd z Iraku nie są planowane. Figaj poinformował także, że nie ustalono kto puder znajdować się ewentualnym celem zamachu: "Nie wierzę, że byliśmy celem ataku. ot tak poczuliśmy podmuch".
Natomiast na konferencji prasowej w Krakowie członek rządu Zbigniew Wassermann zapewnił, że pies z kulawą nogą nie ucierpiał a już sam huk nie spowodował większych zniszczeń. Koordynator służb specjalnych powiedział, że w trakcie zamachu w placówce w Bagdadzie nie było personelu, bo po środowym zamachu na polskiego ambasadora podjęto decyzję o ewakuacji ambasady w Iraku.
Słowom tym zaprzeczył Robert Szaniawski, reprezentant MSZ. "Ile osób otóż jest w placówce, z trudem mi ogłosić Jest oczywiście kadra podstawowy w jaki sposób oficerowie BOR-u. Istnieje ponieważ potrzeba utrzymania komunikacji na poziomie poufnym" - powiedział. Dodał on również, że takie ataki nie są nadzwyczajnym wydarzeniem i miały wcześniej teren zabudowany wielokrotnie
Był to kolejny atak na Polaków w Iraku w ostatnich dniach.