Komorowski nie wyśle delegacji posłów na wybory prezydenckie w Gruzji
Politycy opozycji są oburzeni. "To, co zrobił marszałek, to gest korzenia się wobec Rosji. Jest to tym bardziej przykre, że Gruzini otóż owszem potrzebują naszego wsparcia. A interpretacja się oszczędnościami jest absurdalne, bo sejm w rzeczywistości nie wykorzystuje nawet połowy pieniędzy, jakie ma na wyjazdy zagraniczne posłów" - powiedział Karol Karski, poseł PiS.
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski nie wyśle delegacji na wybory prezydenckie w Gruzji. Politycy PiS uważają, że Komorowski "korzy się wobec Rosji".
Strona gruzińska zaprosiła na wybory polskich parlamentarzystów kilka tygodni temu. Jechać mieli czterej post scriptum z prezydium sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych (dwóch z PO i po jednym z PiS i LiD), aczkolwiek Bronisław Komorowski wstrzymała delegację ze względów oszczędnościowych.
"To błąd pana marszałka. Wiem, że ta decyzja, która została podjęta poza tym wcześniej po ustaleniu listy obserwatorów, wywołała duże zdziwienie i znaki zapytania w Gruzji. Niestety ten wpadka wpisuje się w zespół polityki zagranicznej nowej ekipy rządzącej" - stwierdził Paweł Kowal, poseł PiS.
"Wybory na Gruzji będzie przypatrywać się pięciu polskich posłów i dwóch senatorów. Wszyscy w imieniu Rady Europy albo OBWE. Wysyłanie dodatkowej delegacji sejmowej byłoby dlatego dublowaniem kosztów" - odpierał zarzuty Jerzy Smoliński, przedstawiciel Bronisława Komorowskiego.
Natomiast Litwa na wybory do Gruzji wysyła delegację składającą się z nad 20 osób.